Co będzie po ideologii gender?

Jednym ze znaków naszych czasów jest panoszący się nieznośnie redukcjonizm poznawczy i funkcjonalny. Brzmi to obrazoburczo, bo przecież mamy tak wspaniały rozwój nauki i techniki, zatem stawianie takiej tezy wydaje się nierozsądne. Przynajmniej tak uważa cywilizowany świat, który całą energię kieruje ku wyzwoleniu ludzkiego potencjału w nauce i technice. Technika wypiera kulturę. A ta stacza się do zjawisk niewiele znaczących w ludzkim życiu. Jest coraz bardziej bezbronna wobec wpływów szalonych ideologii. Staje się niezdolna podnieść człowieka do właściwego mu poziomu i coraz częściej go poniża.

Dzieje się tak dlatego, że wytworzył się terror poprawnego, naukowo-redukcyjnego myślenia, które nie dopuszcza do rozwoju w zakresie nauk o człowieku i Bogu. Obecna nauka, jaka króluje w szkołach i na uniwersytetach bada tylko zjawiska materialne. Odrzuca rozumienie człowieka jako kogoś, kto dysponuje duchowymi zasobami i siłami. Któż dzisiaj traktuje człowieka jako osobę, której celem jest poznanie prawdy i dobra? Któż używa w humanistyce pojęcia duszy? A przecież bez tego nie da się zrozumieć nie tylko działania człowieka ale funkcjonowania każdego bytu ożywionego. Pojęcie duszy, jej sposobów działania i doskonalenia zniknęło z myślenia. Współcześnie nie mówi się o intelekcie, którego zadaniem jest poznawanie prawdy ani o wolnej woli, której celem jest czynienie dobra. Nie ma sensu mówienie o sprawnościach, o zasadach poznawania i postępowania, o mądrości, roztropności, umiarkowaniu, sprawiedliwości czy męstwie.

W terrorze naukowego myślenia nie mieści się rozumienie wiary jako sprawności, która udoskonala umysł i pozwala pogłębić poznanie prawdy. Nie mieści się tam pojęcie miłości jako naturalnego odniesienia do innych osób i jako nadprzyrodzonej sprawności danej przez Boga człowiekowi, aby jedną miłością kochał Boga i bliźniego. W obecnej kulturze trudno mówić o stworzeniu, nie tylko jako o fakcie, który stał się w historii, ale jako o wciąż powtarzającym się akcie czynionym przez Boga w momencie poczęcia człowieka. Niewiele osób rozumie, że Bóg w swej hojności wciąż obdarza nas sprawnościami nadprzyrodzonymi, które udoskonalają duchowe władze i wyposażają nas w mądrość oraz cnoty rozumu i woli, dzięki którym możemy opanowywać naturę zmysłów i uczuć. Bóg realnie ubogaca strukturę osoby. Naukowe myślenie odcięło ludzką kulturę od tego co właściwe człowiekowi w jego rozwoju, od procesu poznawania prawdy, od potrzeby uzgadniania się z rzeczywistością.

Nauka odrzuciła obiektywizm. Skupiła się na znaczeniach udzielanych przyrodzie i człowiekowi przez ludzkie pomysły drwiąc sobie z sensu stworzenia i Bożej prawdy w nim zawartej. Nadawane znaczenia z konieczności stają się zmienne historycznie. Dziś triumfują się w ideologii gender. Jej czas minie, ale najpierw dokona spustoszenia podobnego do następstw komunizmu i hitleryzmu. Jej celem jest destrukcja, utrwalenie aborcji i eutanazji jako praw ludzkich oraz zniszczenie rodziny jako źródła miłości i życia. Powstaje tylko pytanie: Co pozostanie po gender? Czy ludzkość będzie stać na powrót do korzeni człowieczeństwa? Wydaje się, że odpowiedź zależy od tego, czy przetrwa w kulturze wiedza o pełnej strukturze człowieka, zwłaszcza o jego duszy, która organizuje ciało. Bez tej świadomości niewiele będzie można odbudować.