Co dalej po wyborach?

Trudno dziś pominąć wybory do europarlamentu, bowiem rezultat zaskoczył wszystkich – wygranych i przegranych. Pojawiło się wiele analiz przyczyn klęski opozycji i wysokiego zwycięstwa Zjednoczonej Prawicy. Warto zwrócić uwagę na dwie sprawy. Po pierwsze spójrzmy na wybrane osoby, które przyczyniły się do wygrania wyborów. Po stronie prawicowej są nimi wiarygodni politycy, którzy świadczą swoim życiem – normalnymi poglądami, uczciwą działalnością polityczną, patriotyczną postawą. Zachwyca wspaniały wynik p. Premier Beaty Szydło, której należy pogratulować takiego zaufania, jakiego nikt w Polsce w żadnych wyborach nie osiągnął. Za to po drugiej stronie zostało wybrano sporo osób o szokujących poglądach, mających za sobą aktywność, która nie służyła Polsce, jak np. komunistów rodem z PRL-u, czy pseudo-polityków jawnie pogardzających rodakami. Po drugie należy dodać, że w tych wyborach obóz rządzący odniósł zwycięstwo w znacznej większości powiatów i gmin. Tylko w wielkich miastach i na północnym zachodzie przeważały głosy oddane na KE.

O czym świadczą te dwie cechy wyborów? Przede wszystkim o obywatelach, którzy zrozumieli, że mogą być wolni w swoich wyborach, że mogą głosować na polityków, którym zależy na dobrobycie Ojczyzny. Sądzę, że to jest największe osiągnięcie. Obóz rządzący obudził w nas najlepszy wymiar wolności, jakim jest poczucie odpowiedzialności za Polskę – za jej wartości, jej kształt i kulturę. Niewątpliwe przyczyniły się do tego programy społeczne, ale wyborcy potraktowali je jako środek do wolności, a nie jako cel. To jest podstawą zwycięstwa.

Po stronie opozycji nie było braku programu jak to się potocznie zarzuca Koalicji Europejskiej. Otóż wielkomiejska inteligencja, jak sami się przedstawiają, tzw. wykształceni z wielkich miast, w znacznej większości nauczyciele, profesorowie, lekarze, celebryci, dziennikarze czy pisarze zachęcali do wyboru wolności, która odrzuca odpowiedzialność za kształt moralny człowieka i jego obowiązki społeczne. Programem ich jest dążenie do sukcesu za wszelką cenę. Jest nim wolność makiaweliczna, bo pozwala tolerować kłamstwo, kradzież, zdradę, przemoc. Odrzuca sprawiedliwość, której przejawem jest szacunek dla osoby, małżeństwa, rodziny, narodu, wiary, tradycji. Pogardza umiarkowaniem w życiu osobistym i społecznym promując rozpustę. Pomija męstwo cierpliwości w znoszeniu trudności tworząc postawy roszczeniowe. Wypiera rozsądek. Jest to program wolności, która zniewala. Opozycja w Polsce przedstawia program determinizmu historycznego o marksistowskim odcieniu. Próbuje go wprowadzić za pomocą najgorszych wzorców i sił – zagranicznych instytucji i mediów. Weszła w alians z siłami wrogimi Polsce promując wraz z nimi ateizm.

Trzeba wyraźnie podkreślić, że opozycja ma program. Jest nim państwo orwellowskie, w którym zdemoralizowana elita osiąga dobrobyt. W tych wyborach udało się go odrzucić. Ale czy uda się dalej? Czy PiS ma świadomość tego, że w Polsce trzeba budować podstawy „rozwoju człowieczeństwa w prawdzie i miłości” jak uczył Jan Paweł II? Gdy ideą przewodnią rządzących stanie się sukces bez odniesienia do moralności, nastąpi rozpad Polski.