Drogowskazy

W ostaniem czasie olbrzymi niepokój budzą działania podejmowane przez posłów Porozumienia z Jarosławem Gowinem na czele. Nie tylko wpisują się w scenariusz anarchii realizowany przez partie opozycyjne, ale prowadzą do nieobliczalnych konsekwencji dla wolności Polaków. Jakie są powody tak skrajnej nielojalności wobec koalicyjnych partnerów, ambicjonalnego zaślepienia? Przecież te działania mogą doprowadzić do zmarginalizowania Polski i jej zniewolenia. Wydają się być szalone, na pograniczu zdrady polskiej niepodległości.

Widać to zwłaszcza wtedy, gdy umieścimy je w perspektywie ostatniego trzydziestolecia, gdzie wychodzenie z niewoli postkomunistycznej okazało się tak trudne, tak powolne i często nieskuteczne. Okres po roku 1990 uwidocznił skłonność wielu polityków do podporządkowywania dobra Rzeczypospolitej międzynarodowym korporacjom,  instytucjom, czy państwom ościennym. Myślę tu nie tylko o lekkomyślnym niszczeniu podstaw polskiej gospodarki prowadzącym do kolonizowania Polski przez silne państwa tego świata, ale do wytworzenia mentalności niewolniczej w umysłach i sercach Polaków. Ta mentalność i uległość wobec niej wydaje się być głównym wrogiem polskiej polityki. Króluje ona w głowach polskiej inteligencji, na polskich uczelniach, w polskich szkołach, w administracji. Panuje w nich bowiem marksizm, którego siła oddziaływania okazuje się zdumiewająca. Trzydzieści lat nie pokonało tej ideologii. Wręcz przeciwnie – jej diaboliczne formy szeroko zatruwają umysły. Jakże symboliczny może być fakt, że dopiero teraz z wnętrza  budynku Sądu Najwyższego zniknęły podobizny oprawców z czasów stalinizmu w sędziowskich togach. Wskazuje on na to, że sędziowie Sądu Najwyższego poczuwali się do ich dziedzictwa. Chyba rzeczywiście nie ma lepszego przykładu, który ilustrowałby obecny stan umysłów, gdy sędziowie Sądu Najwyższego czczą zbrodniarzy, a politycy milczą. Może tu tkwi odpowiedź na pytanie o wytłumaczenie  nieodpowiedzialności wielu pseudo-polityków. Jeśli sumienia są zdeprawowane, to jak można oczekiwać dobrych działań?

W okresie pandemii zadajemy sobie od czasu do czasu pytanie, jak będzie wyglądał świat i Polska po odwołaniu wszystkich restrykcji. Wielu z nas wyraża nadzieję, że będzie lepiej mając na myśli poprawę moralności w polityce i ludzkich relacjach. Ale mogą to być złudzenia. Aby taki stan nastąpił wydaje się, że trzeba zacząć od naprawy sumień. Potrzebni są przewodnicy, których jesteśmy pozbawiani. Zauważmy, że z powodu wirusa nie będzie publicznych uroczystości przypominających przesłanie św. Jana Pawła II. Ale też została odłożona beatyfikacja Prymasa Tysiąclecia. Wspominam te dwie postacie, ponieważ świadectwa ich życia są dla nas testamentem do wypełnienia. Podążanie za ich jasnymi drogowskazami jest w stanie wywieść Polskę ze stanu zniewolenia. Bo cóż nam przyjdzie z ważnej dla wszystkich suwerenności energetycznej, jeżeli serca i umysły będą zatrute i przewrotne? Bowiem w życiu społecznym bardziej niż zdrowego powietrza potrzebujemy moralności, która owocuje uczciwością w działaniach i formuje człowieka dobrego. Dobrego dla innych, nie dla siebie.…