Dwa przemówienia

W krótkim okresie czasu mieliśmy okazję posłuchać lub przeczytać dwa przemówienia prezydenckie. Jednym z nich było przemówienie prezydenta Donalda Trumpa na 47 waszyngtońskim Marszu dla Życia a drugie wygłosił prezydent Rzeczypospolitej Andrzej Duda w 75 rocznicę uwolnienia więźniów niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Obaj odnieśli się do najważniejszego problemu współczesnego świata jakim jest brak szacunku dla życia ludzkiego. Pierwsze z nich jest o tyle ważne, że jeszcze nigdy amerykański prezydent nie wziął udziału w takiej manifestacji. Wsparł uczestników nie tylko zapewnieniem o prowadzeniu polityki pro life, ale powiedział wiele wzruszających słów prawdy o wartości życia i o bohaterstwie matek. Umieścił dziecko w kontekście daru od Boga i daru społecznego. Dotknął istoty życia człowieka, jakim jest otrzymywanie bezgranicznej miłości w rodzinie i społeczeństwie. Każde dziecko niesie obietnicę osiągnięć. Parokrotnie podkreślił, że „każda osoba jest warta ochrony”. Taka działalność i postawa powodują, że Donald Tramp jest w USA uważany za największego w historii urzędu przyjaciela pro life.

Drugie przemówienie, jakie wygłosił nasz prezydent, wpisuje się od innej strony w wielką problematykę ochrony życia niewinnych. Chodzi o doświadczenie bestialstwa obozów koncentracyjnych utworzonych przez hitlerowskie Niemcy. W swoim przekazie w Auschwitz pragnął oddać hołd każdemu niewinnie zamordowanemu człowiekowi w obozie. Podkreślił przerażający ogrom zbrodni i wskazywał na przyczyny, które umożliwiły stworzenie fabryk śmierci. Są nimi nienawiść, szowinizm, nacjonalizm, rasizm i antysemityzm.

Oba przesłania domagają się kontynuacji, tj. poszukania odpowiedzi na pytanie jak to jest możliwe, że w demokratycznych ustrojach powstawały i powstają ideologie potrafiące przemienić ludzi tak, że tworzą oni prawo, jakie pozwala bezkarnie mordować niewinnych? Jak możliwe jest zaistnienie terroru prawnego, który usiłuje zastąpić nie tylko moralność opartą na poczuciu elementarnego szacunku, jaki rodzi się w spotkaniu z inną osobą, ale tworzy etykę nienawiści? W naszych czasach ten problem obrony niewinnego jest wciąż podstawowym problemem ustrojowym. Bo na nic są wszelkie organizacje międzynarodowe i państwowe stanowiące prawo, jeżeli bezbronny jest mordowany.

Problem nie jest nowy. Już Platon przeraził się demokracją, która w majestacie prawa niewinnego skazuje na śmierć. Za środek naprawy uznał konieczność takiego wychowania, jakie odnosi się do obiektywnego dobra. Dlatego założył Akademię by nauczać zachowań, które nie prowadzą do niesprawiedliwości. Dziś bardziej niż kiedykolwiek widać, że taka edukacja jest kluczowa dla demokracji. Chodzi o naukę wzmacniającą formację sumień i odnosi się do rzeczywistego dobra człowieka. Właśnie to odniesienie do naturalnej moralności, która wyznacza granice dobra i zła było siłą przemówień obu prezydentów. Moralność ma być przed prawem. Ono ma chronić wybory prawego sumienia, które z kolei ma być kształtowane tak, by zawsze odnosiło się do obiektywnego dobra człowieka, takiego, o jakim mówi Dekalog. To wystarczy do odrodzenia demokracji…