Dziecko jest jak kwiat…

Stajemy dzisiaj zdumieni wobec zaangażowania części młodzieży, rodziców, nauczycieli w tzw. Strajki Kobiet. Porażeni zostaliśmy barbarzyństwem, wulgarnością, bezbożnością zachowań. Zdumiała nas nie tylko niedojrzałość uczniów czy studentów, ale przyzwolenie wielu ludzi kultury, naukowców, lekarzy, redaktorów na tego typu działania.

A przecież dziecko jest jak kwiat, jak zauważa św. Tomasz. Wychować je oznacza doprowadzić do szczytu rozwoju, do owocowania, do uszlachetnienia tego, co w nim najlepsze. Lista udoskonaleń jest krótka. Wychowanie obejmuje najpierw rozwój poznania, które ukierunkowane jest na prawdę. Rozum ludzki bowiem niczego innego bardziej nie pragnie, niż utwierdzenia w prawdzie, jaka do niego przychodzi ze świata i osób, z którymi się spotyka. Ponadto chodzi o nauczenie korzystania z wolności. Jest nią świadomy wybór takich dóbr, które chronią życie osoby, pozwalają budować zaufanie i miłość.

W obu tych wielkich dziedzinach formowania człowieczeństwa nieodzowna jest pomoc wychowawców, którzy są mądrzy, dobrzy, cierpliwi, uczciwi. Dzieci naturalnie szukają pomocy u rodziców, a dopiero potem od innych wychowawców. Oczekują, że będą oni autorytetami, tj. tymi, którzy poprowadzą je ku prawdziwemu dobru. Odsłonią przed nimi wartość człowieka i Boga. Pokażą, że Bóg, jest zawsze Kimś, kto jest Prawdą i Dobrem.

Dziś określenie prawdziwego dobra jest w pedagogice przesłonięte. Przeniknęły do niej trzy wielkie zagrożeniami, które fałszują i niszczą proces formacji młodzieży. Są to agnostycyzm, relatywizm i ateizm. Pierwsze z niebezpieczeństw polega na tym, że podważa się ufność w poznanie prawdy. Głosi się, że nie ma prawdy obiektywnej, że człowiek jest miarą tworzonej przez siebie cywilizacji. Wartością staje się bogactwo i pozycja społeczna. Drugie polega na przekonaniu, że człowiek jest uczestnikiem procesu samo-przekształcania się wszechświata. Nie obowiązuje moralność. Przyzwala się na etyczny subiektywizm, na samorozwój. Głosi się ideał niezależności, który skutkuje rozwojem różnych form przemocy. Trzecie zagrożenie odrywa człowieka od Boga, wytwarzając przekonanie, że Bóg i religia jest tworem kultury, uczuć i wymysłem człowieka. Te trzy błędy sieją dziś spustoszenie. Redukują systemy oświaty, deformują ustroje i instytucje, niszczą etos medycyny i prawa.

W wychowaniu zatem trzeba przywrócić rozumienie godności człowieka zdolnego do poznania prawdy, która jest wyznacznikiem działań skierowanych ku dobru. Trzeba wrócić do odkrycia wielkości Boga, źródła prawdy i dobra. Tu rozstrzyga się dziś teraźniejszość i przyszłość świata.