Jeszcze o filmie „Nieplanowane”

Film, jak wiemy, ujawnia kulisy działania quasi-medycznej kliniki dokonującej w USA zabijania dzieci nienarodzonych. Oparty jest o świadectwo kobiety, która latami uczestniczyła w tym strasznym, legalnym przedsięwzięciu. W pewnym momencie przechodzi przemianę. Słucha wewnętrznego świadectwa swojego serca i staje się obrończynią życia.

Ale film jest także poruszający, ponieważ odsłania proces samounicestwiania się współczesnej cywilizacji przez ukazanie działania zła na różnych poziomach. Pierwszym jest tworzenie powszechnej aprobaty dla aborcji. Dziś już niemal nikt nie protestuje, gdy, jak podają statystki WHO, kilkadziesiąt milionów nienarodzonych dzieci jest co roku mordowanych. Milczenie ludzi i instytucji jest zaiste porażające. Skąd ono wyrasta? Można w filmie znaleźć odpowiedź. Jej źródłem jest wytwarzanie atmosfery lęku przed przyjęciem nowego życia. Obezwładnia on matki i ojców poczętych dzieci. Jest generowany przez wielu polityków i ogromną część mediów. Jest wzmacniany przez zdeprawowanych lekarzy, farmaceutów, prawników czy psychologów, którzy skutki lęku uczynili źródłem swojego dochodu. Jak doskonale ukazuje film, lęk ma taką siłę terroru, że popycha ogromną liczbę rodziców ku rozpaczliwym decyzjom pozbawienia życia swoich nienarodzonych dzieci. Można zobaczyć jak uczestnictwo w aborcji zniewala i tworzy postawy akceptacji dla proaborcyjnego legalizmu prawnego, jak przyczynia się do formowania społecznej opinii, która zabójstwo nienarodzonych uznaje za osiągnięcie rozwoju ludzkiej wolności. Funkcjonowanie takiego fałszu jest możliwe, bo ci, którzy dokonują aborcji, lub do niej się przyczyniają zbijają także sumienia. Ten proces uniemożliwia zobaczenie prawdy. W filmie nikt, poza nawróconą bohaterką i grupką działaczy pro-life nie protestuje przeciw zabijaniu niewinnych.

Drugim poziomem zła, które ukazuje film, jest makiawelizm tzw. klinik aborcyjnych. Pod hasłami pomocy manipuluje się w nich motywacjami kobiet, tak by podejmowane przez nie decyzje były jak najbardziej korzystne finansowo dla organizacji dokonującej zbrodni. Film doskonale przedstawia mistrzowskie wykorzystanie psychologii do tego procederu. Doprowadza się ciężarne matki do przeżywania swojej sytuacji w absolutnej samotności. Pozbawia się je godności osobowej, niszczy macierzyństwo i człowieczeństwo. Dla mnie były to najbardziej przerażające sceny tego filmu, bo ukazują one źródło upadku naszej cywilizacji.

Żyjemy w kulturze, która tworzy tak wiele instytucji mających na celu pomoc, a jednocześnie niszczy i dewaluuje te, które formują ludzkie serce wrażliwe na prawdę o pięknie człowieka i ukierunkowane ku służbie dla dobra innej osoby. Po obejrzeniu filmu pragnienie życia w normalnym, bezpiecznym otoczeniu jeszcze bardziej się wzmaga. Normalność jest blisko. Wystarczy pozwolić rodzinie odbudować cywilizację życia. Choć wydaje się to dziś zadaniem politycznie niemal niewykonalnym, to motywowani przemianą bohaterki, wierzymy, że dobro jest siłą, która zmienia świat. Moc pochodzi stąd, że źródłem dobra jest Bóg – stwórca życia. A film umacnia ufność, że dopóki wierzymy w Jezusa Chrystusa wszelkie przemiany ku realizacji dobra ludzkiego są z Nim możliwe.