MAMA JEST

W ostatnich dniach pojawiła się wiadomość, która podnosi ducha i przywraca wiarę w dobroć człowieka. W miniony czwartek urodził się w Portugalii chłopczyk, któremu ojciec nadał imię Salvator. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że mama chłopca od trzech miesięcy była osobą w stanie śmierci klinicznej. Życie jej było podtrzymywane za pomocą aparatury medycznej. To umożliwiło rozwój dziecka w łonie matki.

W ubiegłym roku kajakarka portugalska Catarina Sequeira, będąc w 19 tygodniu ciąży, doznała urazu, w wyniku którego 26 grudnia nastąpiła śmierć mózgu. Jednak na prośbę ojca podtrzymano życie kobiety do czasu, gdy dziecko osiągnie dojrzałość do narodzin. Ojciec powołał się na deklarację matki, która zadecydowała, że po jej śmierci szpital może dysponować jej narządami. Dyrekcja postanowiła ratować życie dziecka, uznając, że deklaracja ta zawierała w sobie domniemanie poświęcenia życia matki. Przez 56 dni podtrzymywano jej egzystencję. Wykonano cesarskie cięcie i dziecko żyje. Następnie mama została odłączona od aparatury podtrzymującej jej życie i zmarła. Mam nadzieję, że z nieba wciąż będzie dbała o rozwój swojego Salvatora.

Gdy spotykamy się z takim faktem, duch w nas rośnie. Odczuwamy radość i dumę, a jednocześnie uświadamiamy sobie jak wiele zależy od człowieka, od jego decyzji. W tym przypadku uznano, że matka złożyłaby ofiarę życia dla ratowania swojego dziecka. Tak głębokie i podstawowe przecież rozumienie macierzyństwa daleko odbiega od obecnych trendów. Dziś bowiem wszelkimi złymi siłami usiłuje się zdeprecjonować kulturę ofiarności. Zastępuje się ją uległością i poddaniem człowieka materialnej i sensualnej dyktaturze.

Najwrażliwszymi odbiorcami tej antykultury są dzieci i to one są najbardziej bezbronne. Ze swej natury oczekują, że w czasie wzrastania będą otoczone rozumną opieką, mądrym wychowaniem. A nade wszystko chcą żyć w atmosferze ufności, jaką sprawia miłość, doświadczać, że są kochane bezinteresownie. Trafnie ujął tę potrzebę Jan Paweł II w Liście do dzieci pisząc: Jesteście wrażliwe na miłość, a lękacie się wszelkiej nienawiści… Przypominał o miłości, którą Bóg darzy wszystkie dzieci. Pragnął takiej kultury i cywilizacji, w której każde dziecko może stać się wrażliwe na tę miłość.

Temu celowi powinny służyć rządy, instytucje, a nade wszytko suwerennie funkcjonująca rodzina, która ma ogromny potencjał wychowawczy i edukacyjny. Amerykańscy psychologowie przeprowadzili wśród uczniów edukacji domowej badania skuteczności nauki w domu. Okazuje się, że osiągają oni ponadprzeciętnie wyniki niezależnie od wykształcenia swoich rodziców. Oceniali także wkład mam w osiągnięcia dzieci. Wynosi ponad 90%. Dzieciom wystarczy miłość, która nie zna granic poświęcenia.

Czasami marzę, aby elementarz w szkole rozpoczynał się od zadnia: MAMA JEST. Ono może stanowić początek nauki słów i gramatyki. Jednocześnie dla nas wszystkich może być zachętą do kontemplacji macierzyństwa jako źródła dobra w świecie.