Na marginesie…

Ostatnio, podczas w trwającej jeszcze w Polsce zimy pojawiła się nowa partia, która zwiastuje nam Wiosnę. Pomimo pozorów nowości, jaką wabi infantylna nazwa, partia ta sięga do najgorszych w historii demokracji idei. Z jednej strony odwołuje się do niskich instynktów czyniąc doraźną przyjemność seksualną wartością, dla której można poświęcić życie innych, nie własne, a z drugiej strony w sposób ideologiczny redukuje człowieka. W ustanawianiu „antydyskryminacyjnej republiki wolności dzieci-kwiatów” pobiła w radykalizmie Nowoczesną i PO. Byłoby to komiczne, gdyby nie niosło za sobą destrukcji. Bowiem dla ustanowienia nowych praw trzeba znieść stare, zwłaszcza takie, którymi posługują się „społeczne dinozaury”. Największym z nich nie jest wcale PiS, lecz Kościół Katolicki, który w programach PO-KO i Wiosny jest przedstawiany jako największe zagrożenie, jakie trzeba zmarginalizować.

To niesłychanie ciekawe, że walka z antropologią, jaką podtrzymuje Kościół Katolicki jest trwałym elementem demokracji w Europie i na świecie od 500 lat. Wciąż i wciąż „rządy ludu” zmierzają do tego by wyeliminować normy Chrystusowe z życia indywidualnego i społecznego. Patrząc historycznie – jesteśmy świadkami budowania ustrojów, w których człowiek ma uzyskać prerogatywy Boga. Zdziwienie może budzić to, że ludzkość niczego się nie nauczyła z „demokratycznych eksperymentów władzy Hitlera czy komunistów”. Co prawda, po II wojnie światowej ustanowiono kanon podstawowych praw, na jakich miały opierać się demokracje. Jest nim wciąż obowiązująca Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela, ale żaden demokratyczny rząd na świecie nie bierze zawartych tam norm za podstawę swoich działań. Dominuje niepisana zasada, że zwycięzców wyborów nikt nie rozlicza, że władza może stanowić prawo jakie chce. Żaden z rządów nie potępił uchwalonego w Nowym Jorku prawa, które legalizuje aborcję do ostatniego dnia ciąży!

Przeciwnym Bogu i ludziom demokracjom współczesnym przyświeca zasada władzy totalitarnej, tzn. takiej, która nie chce być ograniczana żadnymi normami ponadczasowymi. Mamy żyć w ustroju, który tu i teraz ustanawia doraźne, coraz bardziej perwersyjne i hedonistyczne prawa, nawet jeżeli to prowadzi w konsekwencji do mordowania najbardziej bezbronnych obywateli. Modelem demokracji stała się Sparta.

Na marginesie trzeba dodać, że nigdzie na świecie nie udało się wprowadzić rządów opartych na partiach wyznających wartości chrześcijańskie. Tzw. chrześcijańskie demokracje stały się tam, gdzie doszły do władzy, swoim zaprzeczeniem i skutecznie zniechęciły nowe pokolenia do tworzenia takich ugrupowań. Czy z tego wynika, że demokracja jest skazana na samozagładę? Wcale nie. Nic nigdy nie zmieni faktu, że człowiek odzyskuje swoją tożsamość dopiero wtedy, gdy złączy swój los z Chrystusem, gdy przyjmie Jego normy, które integrują życie osobiste i społeczne. Słabość wiary i miłości do Chrystusa się degeneruje władzę rodzinną, świecką, kościelną. Stąd celem wychowania jest formowanie ludzi Chrystusowych. Oni pomogą zmienić demokrację w formę ustroju bardziej ludzkiego, bo historia nie może płynąć pod prąd ludzkich sumień…