Nowa legenda o Syrenie

Na warszawskim, nadwiślańskim bulwarze, tuż przy Moście Świętokrzyskim stoi pomnik Syreny. W jednej ręce, jak starożytna Nike, trzyma wysoko wzniesiony miecz, a w drugiej tarczę z orłem w koronie i napisem Warszawa. Jego autorką jest Ludwika Nitschowa, która wykonała go na prośbę prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego. Został w tym miejscu postawiony w kwietniu 1939 roku.

Choć przetrwał wojnę prawie nietknięty, to czas ten nadał mu nowe znaczenie. Wzorem dla rzeźbiarki była Krystyna Krahelska, której piękną postać nadała syrenie. Urodzona na kresach córka wojewody poleskiego, skończyła przed wojną studia etnograficzne. Była zaangażowana w ruch harcerski, a w czasie wojny w konspirację. Była kurierem i kwalifikowaną sanitariuszką o pseudonimie Danuta. W lipcu 1944 przyjechała do Warszawy by wziąć udział w Powstaniu, które miało przywrócić upragnioną wolność. Zginęła w pierwszych godzinach walki niosąc pomoc rannym żołnierzom.

Ma swoje miejsce pamięci w Muzeum Powstania Warszawskiego. Przy jej biogramie organizatorzy umieścili eksponat, jakim jest pomniejszona kopia stołecznej syrenki. Jakby chcieli na zawsze powiązać te dwie postacie. Życie Krystyny Krahelskiej przenika symbol Warszawy i nadaje jej nowy sens. Syrenka przestaje być legendą i staje się znakiem pokolenia, które zachłysnęło się wolnością Polski, umiłowało ją ponad wszystko. Ten sens pozostawiła nam poetka Krahelska w swoich wierszach, zwłaszcza tych pisanych w czasie okupacji. Tak widziała swoje życie:

Mosty nad nocą przerzucam:
W zaciętej buduję męce,
W trudzie nad siłę zaczętym,
Wyciągam je w przestrzeń na oślep,
Pytając nad każdym zakrętem,
Kto przez nie będzie i kiedy,
I w którą stronę przechodzi?

Na to pytanie sama udziela odpowiedzi pisząc w innym wierszu, że mosty te prowadzą ku miłości…

Kiedy dzień jest taki szary i tak mglisty jak dzisiaj,
Myślę sobie o wyspie zatopionej wśród mgły…
W mgle wzgórz kształty wypukłe łagodnieją i miękną,
Liście leżą na trawie, krwawe, złote wśród drzew…
Myślisz miły, że Polska (Polska droższa niż krew)
Taka teraz, jesienią, musi być strasznie piękna…
Oprócz tego wszystkiego, co cię jeszcze ma czekać,
O co walczyć masz jeszcze, dokąd lecieć czy iść,
W kraju za szarym morzem, tak ogromnie daleko,
Czeka cię moje serce – i drży trochę jak liść.

Może zatem, gdy będziemy uważnie patrzeć na warszawską Syrenkę, to dostrzeżemy, a może nawet usłyszymy, że nie jest martwym posągiem, bo drży w niej serce, które pragnie miłości rodzinnej i ojczystej. Niech ona prowadzi nas do męstwa, o którym tak pisała „Danuta”:

…Wytrwamy gdzieś w podziemiach, jeśli tego trzeba,
By jak ukryta woda, wymywać z ukrycia.
Daj nam Chryste przydrożny, silną wolę życia!
I daj nam śmierć żołnierską, jeśli umrzeć trzeba.
Poprzez ciemność i burzę daj iść najprościej
Drogą do nowej Polski, drogą do wolności.