O dobrą pamięć…

Patrzę na jedno z tysięcy obwieszczeń wydanych przez okupujących Polskę Niemców w latach II wojny światowej. Jest w nim zawiadomienie o straceniu 55 Polek i Polaków za dwa czyny – pomoc okazaną Żydom oraz za przynależność do niepodległościowych organizacji. Za pierwszy czyn stracono ośmioro, za drugi czterdziestu siedmiu. Obwieszczenie wywieszono we Lwowie z datą 14.XII.1943. Tuż przed Bożym Narodzeniem… Co czuły i o czym myślały śp. Maria Kruszkowska, Wiktoria Malawska, Halina Śladowska, gdy zostały skazane na karę śmierci za „zamach na niemieckie dzieło odbudowy z powodu ukrywania Żydów”? Można z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że miały rodziny. Czy osierociły dzieci? Co pozostało po małżeństwie śp. Marii i Bronisława Josefek, które pomogło Żydom?

A tych czterdziestu siedmiu, którzy są cząstką milionów ofiar i przykładem nigdy nie ukaranych zbrodni? To tylko jeden z epizodów niewyobrażalnych dla nas dzisiaj dni okupacji. Może choć trochę przybliżają je słowa Winstona Churchilla, który w czasie wojny mówił …” Cały tydzień plutony Hitlera i jego bandy czynne są w wielu krajach. Ale gdy każdy kraj występuje na liście egzekucyjnej jeden dzień w tygodniu, Polacy na tej liście są każdego dnia”… Do dzisiaj nie wiemy ilu obywateli Polski zamordowano w czasie II wojny światowej – 6,7 czy 8 milionów? Nie potrafimy dzisiaj
przedstawić pełnej listy imiennej naszych straconych, zmarłych, zaginionych, bo zbrodnie są zbyt liczne, a ślady zatarte …

Naszym obowiązkiem jest pamięć o nich. Dobra pamięć. Dlaczego dobra? Ponieważ w absolutnej większości byli mordowani za to, że byli Polakami, że dzielili się kromką chleba. Ale polskość tylko w opinii oprawców była winą. Dla ginących była wartością. Nie zachowały się niemal żadne świadectwa o ich ostatnich chwilach, ale czy mylimy się, gdy przypiszemy każdemu z nich słowa, które przetrwały? Czyż nie było tak, jak w przypadku pułkownika Jana Piwnika… ”Powiedz żonie i rodzicom, że ich bardzo kochałem i że umieram jak Polak”…

Co stanowi o godności bycia Polakiem? Odpowiedź znajdujemy w ideałach tamtego czasu, w programach, jakie wyznaczały polskie władze. Zawsze pierwszym punktem było to, że „Państwo polskie będzie stać na gruncie kultury i zasad chrześcijańskich”. Nie ma polskości bez chrześcijaństwa, bo ono jest szczytem ludzkiego ducha. Ono było motywem do składania ofiary z życia i powodem poczucia godności w czasach, w których męczeństwo stawało się codziennym wyborem. Ci, którzy oddawali życie, wierzyli, że ich śmierć w dobrej sprawie jest śmiercią w Panu.

Dlatego aktualne zmagania wokół ustawy o IPN-ie maja sens bardzo podstawowy. Bronimy tą ustawą historii świętości życia Polaków, nie tylko, by przywrócić im dobrą pamięć, ale by powtarzając słowa Kazimierza Wierzyńskiego, z wiersza „Krzyże i miecze”

…wyjść nad rozpacz, wszystkie rany,
Nad ziemski czas i ruch zegara
I czytać z wieków los wybrany,
Polski cyrograf niepisany,
Że śmierć niewieczna. Wieczna – wiara.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz