O polskim depozycie…

Lubimy poznawać. Poniekąd narodziliśmy się po to by wiedzieć. Ale także po to, by z wiedzą działać i tworzyć. Przechodzimy od naturalnego oglądu, by przekraczając poznanie naukowe dotrzeć do filozoficznego i religijnego. Chcemy znać ład świata i historii, przeniknąć czas wiecznością, by nie panowały nad nami zmienność i relatywność. Warto się zastanawiać na ile takie pragnienie może być zrealizowane w rzeczywistości a na ile wciąż jest zadaniem i tęsknotą duszy. Do takiej refleksji w poświątecznym czasie skłonił mnie powrót do „Pana Tadeusza” – lektury, która jak czysta woda obmywa duszę i budzi nadzieję, że możliwa jest harmonia miejsca, czasu i ludzi, że można w życiu złączyć to co zmienne z tym co wieczne, że miłość rodzinnej ziemi jest jak miłość nieba, a poświęcenie dla niej życia jest czymś naturalnym.

Ciekawe staje się pytanie, skąd bohaterowie epopei i sam autor mieli takie przekonanie? Poeta zabiera naszą duszę do tych pagórków leśnych, pól ze zbożem rozmaitem, do chędogiego podmurowanego domu z bielonymi ścianami, w którym mieszka dostatek i porządek. Do miejsca gdzie otwarta brama zaprasza wszystkich w gościnę. Wchodzimy razem z Tadeuszem i oto odsłania się nam elementarz polskiego serca i polskich zadań. Już pierwszy obraz Kościuszki przysięgającego na stopniach ołtarzy, że mieczem wypędzi z Polski trzech mocarzów albo sam na nim padnie pokazuje nam zasadę utworu i życia Polaków. Ten wzór postępowania jest osią epopei. Po tylu latach możemy dopowiedzieć, że wciąż jest determinanta naszej historii. Autor podkreśla wagę przesłania, gdy przywołuje wzór Rejtana i zapomnianych dziś powstańców – Jasińskiego i Korsaka. Przypomnę, że Jakub Jasiński był generałem polskim w wojnie narodowej 1794 i naczelnikiem powstania w Wilnie i na Litwie, a Tadeusz Korsak naczelnikiem pospolitego ruszenia województwa wileńskiego. Obaj uczestniczyli w powstaniu Kościuszki i zginęli w krwawej walce na Pradze w 1794 r., broniąc jej przed Moskalami, którymi dowodził Suworow.

Po przypomnieniu bohaterów Mickiewicz wskazał na lektury. Są nimi platoński Fedon i Żywot Katona. O ile Katon jest wzorem dla Rejtana, bo uczy, że miłość Ojczyzny ma być większa niż życie, to obecność Fedona jest zdumiewająca. Przede wszystkim dlatego, że polski przekład Fedona ukazał się dopiero w połowie XIX wieku. Być może był pierwszą książką ze zbioru greckich pism filozoficznych przetłumaczoną na język polski. Pomijając edytorskie sprawy musimy założyć, że treść dialogu była znana Mickiewiczowi, skoro na niego wskazał.  A cóż w nim jest takiego istotnego?  Platon uczy, że dusza ludzka jest nieśmiertelna, że obowiązuje ją wierność wobec prawdy i dobra oraz że po śmierci będzie sądzona za dobro i zło. Być może ta platońska intuicja potwierdzająca prawdy wiary katolickiej jest tu najważniejsza. Bez jej przyjęcia historia opisana w epopei staje się niezrozumiała, gdyż siłą soplicowskich bohaterów jest wierność wobec wiecznej prawdy i wiecznego dobra. Dla nas jest wciąż niezmiennym depozytem…