Pedagogika wolności bez granic…

W jednej ze szkół miało miejsce takie zdarzenie. Młoda mama chciała zapisać do pierwszej klasy szkoły podstawowej swoje dziecko. Dyrektorka przed jego przyjęciem postanowiła, aby chłopiec odbył rozmowę z wychowawczynią i psychologiem. Okazało się, że synek miłej pani jest chłopcem dobrze rozwiniętym pod względem umysłowym, ma swoje szczególne zainteresowania, jakimi są małpy, o których ma dużą wiedzę. W rozmowie okazał się otwarty i szczery. W pewnym zakresie zachowań wykazał jednak ułomność. Był absolutnie nieczuły na prośby ograniczające jego zachowanie. Robił co chciał, w żaden sposób nie reagował na zakazy. Psycholog nazwał ten sposób wychowania – wolnością bez granic.

Mamy tu do czynienia z klasyczną problematyką ludzkiego zachowania. Od zawsze człowiek poddawał się, eksperymentował w zakresie takiej wolności, w której nic nie będzie przeszkadzać jego wyborom. Ucieczka od zobowiązań była i jest zawsze pokusą. Jak ona jest głęboka i jak silna niech świadczy fakt, że sam Bóg pouczył człowieka dając mu Dekalog. Przypomniał drogę rozwoju i wskazał, że odstępstwa od niej deformują człowieka, niszczą relacje międzyosobowe, utrudniają życie społeczne i duchowe.

Od wieków niemal każdy człowiek chce sprawdzić swoją wolność często eksperymentując ze złem. Mądrość wychowania zawsze polegała na tym, by to ograniczać kierując ku dobru. Obecnie ta oczywistość jest kwestionowana przez pedagogikę, prawo i politykę. Króluje teza, że wolność nie może być zła. Rodzice jej ulegają i nie tylko nie widzą w tym nic złego, ale uważają, że jest to właściwa droga wychowania. Stąd zapewne bierze się moda na szkoły uczące wg tzw. metody Montessori, szkoły demokratyczne, gdzie kultywuje się swobodę dzieci. Można zapytać ku czemu to ma wieść? Sądzę, że odpowiedź ulokowana jest w kategorii szeroko pojętego sukcesu, jaki współcześnie stal się bożyszczem i niemal miarą człowieczeństwa.

Powstają jednak konsekwencje takich czynów – osobiste i społeczne. Te pierwsze nie pozwalają żyć harmonijnie, te drugie prowadzą do krzywdy, do obarczania innych odpowiedzialnością za hedonistyczną wolność. Doprowadzają do zmian prawnych, które demolują tkankę społeczną. Wystarczy wymienić pseudo-prawa takie jak rozwód, który przerzuca odpowiedzialność za wychowanie własnych dzieci na instytucje edukacyjne, rozpowszechnianie antykoncepcji, która niszczy kobiecość, legalizację aborcji, która morduje niewinnych i zabija miłość, przyzwolenie na używki alkoholowe czy narkotykowe, których skutkami obarcza się instytucje medyczne i opiekuńcze.

Obecnie jesteśmy świadkami wprowadzania praw, które wynoszą do rzędu najwyższych osiągnięć ludzkości seksualne dziwactwa. W takim społecznym otoczeniu wzrastać będą dzieci wychowywane bez granic. Powstaje pytanie nie tylko o to jakie będą wieść życie, gdy ich wybujały egoizm znajdzie potwierdzenie w fałszywej antropologii, ale przede wszystkim o to, jakie prawa uchwalą gdy dorosną? Jakie będą następstwa tego pedagogicznego eksperymentu?