Polska przyjazna ludziom…

Jednym ze stałych problemów, przed jakimi staje Polska, gdy odzyskuje choć trochę suwerenności jest proste pytanie, które postawił przed nami Juliusz Słowacki w Przypowieściach i epigramatach nr XXXV pisząc:

Szli krzycząc: Polska! Polska! — …
Wtem Bóg z Mojżeszowego pokazał się krzaka,
Spojrzał na te krzyczące i zapytał: Jaka?

Choć utwór ten w polskiej kulturze funkcjonuje najczęściej w kontekście ironicznym, to przecież pytanie jest fundamentalne. Dokąd zmierzamy? Kto ma wyznaczyć cel? Potrzebujemy trwałej myśli wiodącej dla młodego pokolenia. Gdy politycy nie potrafią jej wyrazić, musimy szukać jej u ludzi ducha. I tę znajdujemy w dalszej części utworu:

A drugi szedł i wołał w niebo wznosząc dłonie:
Panie! daj niech się czuję w ludzi milionie
Jedno z niemi ukochać, jedno uczuć zdolny,
Sam choć mały lecz z prawdy — zaprzeczyć im wolny.
Wtem Bóg nad Mojżeszowym pokazał się krzakiem
I rzekł: »Chcesz ty jak widzę być dawnym Polakiem«.

W natchniony sposób poecie udało się prosto zarysować program: być Polakiem, który współodczuwa tak jak milion współbraci połączonych w jedno miłowaniem tego, co poznaje w prawdzie. Być Polakiem, który w wolności odróżnia dobro od zła i ma siłę, by zło odrzucić.  Można by to przesłanie zlekceważyć, gdyby nie moc i jego aktualność w doświadczeniu, jakie dane nam było przeżyć.  Wystarczy przywołać przecież spotkania z Janem Pawłem II… Jak mocno nasze serca pałały jednością, gdy razem chwaliliśmy Boga.

A wcześniej odmieniliśmy los historii, gdy razem z milionami współbrzmiących serc w Solidarności wybiliśmy się na niepodległość i obdarzyliśmy nią naszych sąsiadów. Było to możliwe, bo najpierw dokonało się w Polakach zespolenie sumień. Mieliśmy oazę, której totalitaryzm nie pokonał. Był nią Kościół, którego niezależność wywalczył Prymas Polski, kardynał Stefan Wyszyński. On, Pater Patriae, niestrudzenie i cierpliwie latami wprowadzał w serca i umysły ład miłowania. Machinie terroru, kłamstwa i zniewolenia przeciwstawił drogę ufności Matce Boga. Z Jej wsparciem wychowywał nas ku solidarności serc i sumień, do odwagi i męstwa publicznego wyznawania wiary. Prymas powtarzał, że wolność mogą zdobyć tylko ludzie odnowieni łaską Boga. To jest jedyny trwały program. W przeciwnym wypadku przestrzeń społeczną wypełni marność i ułuda. Zaś największym złem jest indyferentyzm religijny, który prowadzi do życia bez woli, ambicji, osłabia wysiłek, rozbija psychikę ludzką.

Tak więc poeta miał rację. To porządek miłowania w sercu okazuje się decydujący dla życia Ojczyzny. Gdy go nie będzie, zniknie relacja jedności z milionami. Stracimy Polskę, bo nie będzie przyjaźni, która jest zasadą trwałości narodu…