Rodzino, czym jesteś?

Październik był, jest i będzie miesiącem, w którym chętnie wracamy pamięcią do św. Jana Pawła II. Dzieje się tak dlatego, że Jego pontyfikat został wpleciony w nasz czas tak głęboko, że stał się integralnym składnikiem naszego życia. Św. Jan Paweł II poprowadził nas po drogach o jakich nam się nie śniło. Dla mnie jedną z najbardziej zasadniczych było związanie Jego nauczania z moim życiem uniwersyteckim. Po prostu przez ponad dwadzieścia lat mogłem medytować, kontemplować, uczyć się i przekazywać prawdę o miłości Boga do człowieka, jaką zawarł w naszych sercach i drodze jej urzeczywistniania w życiu rodzinnym.

Nauka ta jest zapominana, choć przecież wciąż jest częścią doktryny Kościoła i jednym z największych osiągnięć światowej kultury humanistycznej. Dużo by pewnie można powiedzieć o przyczynach tego zapomnienia. W dzisiejszym felietonie chciałbym przypomnieć najbardziej istotną część tego nauczania, jaką było wydobycie roli rodziny w dziejach człowieka i zbawienia. Z prawidłowym funkcjonowaniem rodziny wiązał Jan Paweł II nadzieję na odrodzenie świata, na nawrócenie ku drodze nowej cywilizacji miłości. Przez cały swój pontyfikat wracał ku temu motywowi. Jednym z najbardziej znaczących momentów były słowa wygłoszone na spotkaniu z rodzinami 8 i 9 października 1994 na placu św. Piotra. W tych dniach, w Rzymie, nastąpiło zwieńczenie obchodów Roku Rodziny. 8 października Ojciec Święty wygłosił improwizowane przemówienie „podyktowane sercem, przemyślane podczas wielu dni modlitwy”. W nim medytował istotę rodziny, wyprowadzając ją z samej Trójcy Świętej. Z ogromnym wzruszeniem znajdował w rodzinie odblask Boga, Jego wiecznej dobroci, „która przejawia się jako ojcostwo i macierzyństwo”. Zaś łaski, jakimi Trójca Św. obdarza nas w sakramentach, a zwłaszcza w darze małżeństwa są strumieniami miłości nadprzyrodzonej. Ona wlana w rodziny „jest źródłem uświęcenia i zdolności do ofiary”. Postawił wtedy pytanie – Rodzino – czym jesteś? I udzielił wtedy najbardziej zdumiewającej, niemal mistycznej, odpowiedzi. Rodzina jest stałością taką jak sam Bóg. On rodzinie nadał „prawo i moc, aby być”. To udzielone istnienie od Boga pozwala rodzinie odkryć swoją tożsamość i mówić o sobie … Jestem, jestem rodziną, jestem środowiskiem miłości; jestem środowiskiem życia; …jestem „gaudium et spes”. Nikt nie może podważyć tej tożsamości. W przeciwnym wypadku, jak obserwujemy, następuje utrata sensu człowieczeństwa, deformuje się kultura i religia.

Jeszcze mocniej genealogia chrześcijańskiej rodziny, jej znaczenie wybrzmiały w niedzielnej homilii wygłoszonej 9 października. W niej zawarł „Ewangelię rodziny”. Warto do tych słów wracać by zanurzyć się w strumieniu czystej prawdy o człowieku. W tym papieskim przesłaniu podobieństwo rodziny do Ojca, Syna i Ducha Św. zostało najbardziej podkreślone. Do Ojca, który człowieka stworzył mężczyzną i niewiastą, aby przez miłość stali się jednością; do Syna, który uświęcił życie rodzinne żyjąc trzydzieści lat pod opieką nazaretańskiej rodziny Maryi i Józefa, potwierdził sakramentalny wymiar małżeństwa i dał wzór miłości aż do oddania życia; do Ducha Św., który daje miłość ożywiającą i ofiarną. Jak podkreślał Papież, przez rodzinę zostaliśmy …”wpisani w tajemnicę Boga Żywego”. To jest nasze podstawowe uprawnienie. I nikt nie może nam tego odebrać…