Strony historii…

Niedawno w publicznym obiegu pojawiła się wypowiedź pani ambasador USA, która upominała Polaków, że w ideologicznym sporze o prawa osób tzw. LGBT znajdują się po złej stronie historii. Zdumiewający jest fakt napiętnowania obywateli kraju, który jest przyjazny USA. Bowiem publiczne wtrącanie się w sprawy suwerennego kraju podważa tę sympatię tworząc otoczkę nieufności. Pomijając jednak niezręczność, niegrzeczność i ukazane poczucie wyższości, które pozwala na publiczne poniżanie kultury, wiary i prawa państwa, w którym jest się gościem, zdumiewa użyta argumentacja. Bo cóż takiego znaczy historia i jej dobra albo zła strona ? I kto zna jej miarę? Kto ją wyznacza?

Niewątpliwie człowiek jest twórcą historii. Także państwa piszą swoje dzieje. One zawierają w sobie i strony jasne i ciemne, ponieważ historia ludzka zawsze narażona jest na błędy. Tyle, że w tym wystąpieniu pani ambasador wyklucza błąd po swojej stronie. Przykłada ona miarę prawodawstwa i obyczaju swojego kraju i czyni ją normą bezwzględną, co pozwala jej występować w roli nauczyciela światowej moralności. Pozwala jej czuć się przedstawicielem postępowego nurtu historii.

Ciekawe, że w tej wypowiedzi pojawia się także uzasadnienie prezentowanej postawy. Arbitralnie deprecjonuje wartość katolickiej miary człowieka. To odrzucenie pozwala jej na bycie sędzią w wymiarze absolutnym. Tylko, że historia zna takie przypadki ludzkiej pychy. I zawsze one przynosiły straszne konsekwencje dla ludzi. Szkoda, że pani ambasador ich nie zna. Bo gdyby znała, to wiedziałaby, że gdy człowiek odrzuca prawdę o sobie, traci zdolność samooceny. W historii to katolicyzm jest światłem, który najpełniej odsłania prawdę człowiekowi o nim samym i formuje sumienia, ponieważ przekazuje Bożą wiedzę, tę którą przyniósł Chrystus. On współtworzy historię: wyznaczył wschody i zachody Słońca, podzielił historię na dwie ery, ustanowił porządek tygodnia z niedzielą.

Jego Miłość określiła godność człowieka, jego płci, skierowanie ku małżeństwu i rodzicielstwu. W tych obszarach realizuje się ludzka wolność. Błędne jej użycie skutkują nie tylko nieszczęściami życia osobistego ale przekładają się na upadek społeczny. Wystarczy tu przywołać zapaść demograficzną współczesnych tzw. potęg światowych wywołaną zalegalizowaniem aborcji. Państwa bez dzieci się kończą. Przykład Rosji, Europy, USA przeraża swoim dramatem, ponieważ w tych państwach działa wewnętrzna, implozyjna bomba.

Dziś, gdy przypominamy rocznicę inauguracji pontyfikatu św. Jana Pawła II, warto przywołać słowa które wtedy wypowiedział: Otwórzcie drzwi Chrystusowi. Wołał tak, ponieważ niósł w sercu dziedzictwo historii kraju, który za wierność Chrystusowi poniósł niewyobrażalne ofiary i wiedział, że ta wierność ocala człowieka, państwa i historię. Widział z doświadczenia, że odrzucenie Chrystusowej normy tworzy złą stronę historii, ponieważ prowadzi do degeneracji człowieka i państwa. O tę miarę toczy się dziś najgwałtowniejszy spór, przeciwko której angażuje się siłę państw, ambasadorów, wywiadów, mediów, nauki, prawa i sądów. Toczy się w każdym sercu i umyśle…