„Szkoła wspomaga wychowawczą rolę rodziców”…

Komisja Stała Episkopatu Polski opublikowała komunikat zachęcający rodziców, aby interesowali się treściami, które mogą być wprowadzane w szkołach, do jakich uczęszczają ich dzieci. Wydanie ostrzegawczego w tonie listu wiąże się faktem, że partie opozycyjne czynią szkoły, jakie podlegają ich zarządzaniu, miejscami indoktrynacji politycznej.

Chodzi tu o tzw. wychowanie w duchu liberalnym, którego zasadniczą cechą jest formowanie osoby ograniczonej do przeżywania intensywnych doznań przyjemnościowych zwłaszcza w sferze seksualnej. Samorządy podporządkowują sobie edukację. Odbywa się to przez dobór dyrektorów i nauczycieli o poglądach, jakie są bliskie władzy, po to, by kształtowali uczniów w określonym politycznie systemie wartości. W tym zaślepieniu ginie troska o uniwersalne wychowanie, o dobro dzieci, a celem staje się wychowanie potencjalnych wyborców. Jest to po prostu manipulacja. Jej polem od dłuższego czasu staje się wychowanie prorodzinne, które to wartości są w szkołach systematycznie deprecjonowane na rzecz zachęcania do swobody seksualnej, jaka jest wprowadzana na zajęciach pod nazwą tolerancji czy wprost edukacji seksualnej.

Pomija się przy tym, że wiek dorastania jest nie tylko okresem dojrzewania seksualnego, ale jest przede przygotowaniem do startu w samodzielne życie. Jego istota polega na wykształceniu takich wartości duchowych, które pozwolą panować nad pożądaniami ciała. Chodzi tu przede wszystkim o afirmowanie płciowości i skierowanie jej do służby w realizacji prawdziwego człowieczeństwa.  Tymczasem wprowadzana edukacja seksualna pod pozorem wolności zniewala młodego człowieka i go deformuje. W jej wyniku traci on poczucie tożsamości, nie potrafi wejść w życie rodzinne, zamyka się przed nim godne i opanowane życie osoby wolnej. Warto tu wyraźnie zaznaczyć, że takie kształcenie jest atrofią wolności a nie jej realizacją.

W tym politycznym kontekście, jaki dokonuje się w polskim systemie edukacyjnym, biskupi przypominają, że szkoła jest powołana po to, by służyć rodzicom. To oni są rzeczywistymi właścicielami szkoły. Nie są petentami. Wynika to wprost z zasady pomocniczości państwa i jest zapisane w prawie oświatowym art. 1 pkt 2, że szkoła wspomaga wychowawczą rolę rodziny. Rodzice mają prawo oczekiwać, że szkoły będą wychowywać ich dzieci bez deformowania ich i deprawacji. Mają prawo do wiedzy o programach wychowawczych szkoły, do kształtowania i akceptowania ich przez reprezentatywne dla ogółu rodziców rady szkoły czy rady klasowe. Mają także prawo do odmowy uczestniczenia przez ich dzieci w tych zajęciach, gdzie naruszana jest godność osoby. Wymienione uprawniania nie mogą być pomijane przez władze szkolne, ale też nie mogą być zaniechane przez rodziców. Obie strony powinny funkcjonować w duchu odpowiedzialności, bez manipulowania. Chodzi więc nie tylko o zaangażowanie się rodziców ale o dopuszczenie ich do rzeczywistego wpływu na program wychowawczy szkoły.

Mądrzy obywatele nie kształtują się przypadkowo, lecz są wynikiem roztropnej pracy wychowawców – rodziców i nauczycieli, chroniących dzieci przed zmiennymi wpływami politycznymi.