Życzenia

Od ponad dwóch tysięcy lat, odkąd Bóg w ludzkiej naturze narodził się w Betlejem, nastąpiła największa zmiana w kulturze. Otóż od kiedy przyszedł Zbawiciel na świat i wkroczył w historię, człowiek stanął przed wykluczającą się alternatywą – uwierzyć prawdziwemu Bogu czy Go odrzucić i zagłuszyć. Dzieje świata i każdej osoby zawisły od tej relacji zaufania. Podjęcie jej wiedzie nas na szczyt rozwoju intelektualnego i moralnego, odrzucenie kończy się klęską osobistą i społeczną. Warto zauważyć, że nie ma żadnego innego, istotnego motoru dziejów niż ta alternatywa. Wszystko się wokół niej toczy. Albo budujemy katedry albo usiłujemy je zburzyć i zasłonić.

Wkroczenie prawdziwego Boga w ludzkie dzieje spowodowało nie tyle relatywizację innych religii, ale swoiste zlekceważenie ich. Bowiem nie toczy się boju z urojeniem. Dziś nie walczy się w Europie i świecie z religiami wymyślonymi. Walczy się wyłącznie z religią, która odnosi się do prawdziwego Boga. Usiłuje się zdeprecjonować chrześcijańską wiarę, przez którą człowiek współpracuje z Bogiem w doskonaleniu życia osobistego i społecznego. Ba! Od czasów Heroda wciąż są i będą ludzie, którym wszelkie znaki prawdziwości Boga przeszkadzają i nie ustaną w swoich działaniach by je zniszczyć. Paradoks tej walki polega na tym, jak zauważa przenikliwie abp Fulton Sheen w książce „Siedem Grzechów Głównych”, że ludzie, których wrogiem jest Bóg, nigdy nie mogą być pewni, że w walce z Bogiem odnieśli zwycięstwo. Dlatego będą usiłowali wymazać wszelkie znaki obecności Boga, by nic im nie przypominało o klęsce. Paradoksalnie – tym będą poświadczać o jego prawdziwości.

W wyjątkowej, historycznej alternatywie pewność zwycięstwa przynosi ta sytuacja, gdy człowiek staje się sprzymierzeńcem Boga. On dał nam taką szansę. Przez zrodzenie w Betlejem uczynił Siebie dobrem współmiernym dla naszej miłości. Stał się osiągalny dla naszego serca, bo je zrekonstruował. Wlał nam swoją miłość, byśmy nie kochali tego co pozorne i fałszywe. Ona przetwarza nas, upodabnia do Boga, wnika do serca. Od dwóch tysięcy lat miłość płynąca z Bożego Narodzenia porywa człowieka tak, że ten wychodzi poza krąg własnego egocentryzmu i pragnie kogoś obdarować. W szlachetnym altruizmie poczętym z prawdziwej miłości dokonuje się zryw człowieka wzwyż. Zaczyna się zmieniać stosunek do świata. Człowiek poznaje i przyjmuje prawdę o miłującym Bogu, który nikogo z ludzi nie potępia. Zostaje obdarowany miłością, którą sięga Boga i obejmuje każdego. Uzyskuje harmonię w miłości. Następuje uszlachetnienie poznania i woli. A wtedy rozwija prawdziwą naukę. Kwitnie medycyna, która podtrzymuje życie, tworzy się sprawiedliwe prawo, technika służy pokojowi, umacnia się demokracja i wolność. Powstaje kultura, która chroni osoby.

Życzę, abyśmy dali się porwać Dzieciątku narodzonemu w Betlejem przed 2019 laty, by ta Miłość w nas trwała i by nic nie robić wbrew niej.